Późnym latem i jesienią niektóre drzewa i krzewy iglaste, np. cyprysiki, tuje, jałowce brązowieją od środka.
Sosny masowo gubią igły.

Nie załamuj rąk, to nie choroba, lecz normalny objaw. Iglaki, podobnie, jak drzewa liściaste też tracą swoje ,,liście’’ czyli igły lub łuski. Jednak zrzucanie igieł nie odbywa się co roku, jak to ma miejsce w przypadku lipy, forsycji lub drzew owocowych, lecz raz na parę lat.
W zależności od gatunku igły brązowieją na przestrzeni kilku miesięcy. Ponieważ drzewa i krzewy iglaste zrzucają igły nie jednoroczne lecz kilkuletnie, krzew brązowieje od środka, czyli tam, gdzie są igły starsze.
Wszystkie uschnięte igiełki i drobne gałązki musisz cierpliwie wyskubać. Twoja tuja czy cyprysik natychmiast poprawi swój wygląd. Nie łudź się, nie czekaj na cud. Zaschnięte igły już nigdy nie ożyją. Jeżeli dobrze przyjrzysz się oczyszczonym gałązkom, zauważysz, że są na nich (właśnie w środku krzewu) nowe, malutkie, zielone pączki, które z biegiem czasu wypełnią miejsce po zrzuconych gałązkach.
Oskubanie martwych igieł nie jest niczym innym, jak uwolnieniem rośliny od zbędnego balastu. Po takim zabiegu może ona poświęcić więcej energii na rozwój młodych gałązek. Przejdź się po ogrodzie i rozchyl gałązki świerka ’Conica’ lub jałowca kolumnowego. Na ogół jest tam gęsto od opadłych igieł. Trzeba to wszystko usunąć, bo krzew jest zatkany, jest mu, zwłaszcza latem, niemiłosiernie duszno. Brak powietrza i zaduch to raj dla przędziorka, bo uwielbia on właśnie takie warunki. Duchota wewnątrz krzewu hamuje też rozwój nowych gałązek. Jesienią i na przedwiośniu, czyli w porach deszczowych, martwe, namoknięte igliwie sprzyja rozwojowi pleśni.
Lucyna Grabowska, ogrodniczka


