Wiele osób marzy o tym, żeby choć raz zjeść wyhodowane własnoręcznie warzywa czy owoce. Najczęściej na przeszkodzie stoją dość prozaiczne powody, dla których nie jest to takie proste. Żyjemy coraz szybciej i rzadko mamy czas doglądać zagony z uprawami; większość z nas to tzw. ogrodnicy weekendowi. Drugi powód to brak miejsca – dziś wiele osób dysponuje tylko skrawkiem parapetu albo niewielkim balkonem – więc z góry zakładamy, że nie ma co marzyć o własnym warzywniku. Tymczasem przy odrobinie starań i poświęcenia 5 minut dziennie na pielęgnację możemy doczekać się warzyw z własnego balkonu Już dziś możecie zostać balkonowymi ogrodnikami – zobaczycie, to nic trudnego!

Pomidorki koktajlowe to niekoniecznie wysokie rośliny, wymagające tuneli i podpór. Jeśli je uwielbiacie, a nie macie zbyt wiele miejsca, pomyślcie o odmianach karłowych. Dorastają do ok. 40 cm wysokości i mniej więcej tyle samo szerokości (np. „Balkoni Red”) i nie mają tak dużych wymagań, jak ich wysocy krewni. Nawet w małej skrzynce
W typowej balkonowej skrzynce długości 40 cm zmieszczą się 2 krzaczki, a w doniczce o wymiarach 20 x 20 cm jedna roślinka. W sprzedaży pojawiają się sadzonki tych pomidorków, ale możecie je też wyhodować samodzielnie. Nasiona na początku kwietnia, wysiejcie do niskiej doniczki i postawcie na ciepłym parapecie. Kiedy podrosną, przesadźcie je pojedynczo do większych pojemników. Po około 3 tygodniach (ale po 15.05, czyli po fali majowych przymrozków) możecie już sadzić do docelowych doniczek. Dostępna w marketach ziemia do roślin doniczkowych będzie dla nich wystarczająca. Pomidor karłowy nie wymaga usuwania bocznych pędów, gdyż jego wzrost polega głównie na krzewieniu się. Czasem możecie jedynie usunąć nadmiar liści. Nie musicie się też martwić o zapylanie, gdyż są to pomidorki wiatropylne. Najlepsze dla nich miejsce to słoneczny balkon. W cieniu mogą sobie nie poradzić.
Musicie pamiętać o kilku podstawowych rzeczach, bo rośliny rosnące w pojemnikach łatwiej cierpią z powodu przegrzania czy braku wody, dlatego w gorące dni trzeba osłaniać krzaczki, aby nie doszło do poparzenia pomidorów.
Nawożenie i ochrona w przypadku roślin jadalnych uprawianych w pojemnikach to temat szczególnie ważny. Mają one bowiem bardzo ograniczoną ilość ziemi i wszystko co się w niej znajduje, szybko wchłaniają. Do prawidłowego wzrostu potrzebują stałego nawożenia, no ale przecież chcemy je jeść. Dlatego ja nigdy nie stosuję w takim przypadku chemii ani nawozów sztucznych. Do swoich pomidorków dodaję nieco kompostu, ale jeśli go nie macie, możecie zastosować inne naturalne dokarmianie. Doskonale sprawdzi się np. gnojówka z pokrzywy lub naturalne nawozy z biohumusu.
Pomidorki zwykle zaczynają dojrzewać w sierpniu i plonują do późnej jesieni, a jeśli uda się wam powstrzymać przed ich natychmiastowym zjedzeniem, będą wspaniałą ozdobą waszego balkonu.
Parapetowa skrzynka to także świetne miejsce, by urządzić mini ogródek ziołowy. Zioła mają małe wymagania, jeśli chodzi o zasobność gleby – to znaczy, że nie trzeba ich nawozić, wręcz, gdy rosną w ubogiej ziemi, mają bardziej intensywny aromat. Sadzimy je w zwykłą ziemię z dodatkiem piasku i żwiru (jeśli nie macie, dodajcie keramzytu). Trzeba je regularnie podlewać i, jeśli służą głównie do ozdoby, uszczykiwać im gałązki, by zachowały wygląd zgrabnych krzaczków. Nie wolno dopuścić do kwitnienia np. bazylii czy kolendry, bo straci smak i rozrośnie się w wielkie krzaczysko.

Nasz propozycja to zioła jednoroczne i wieloletnie połączone w radosną, aromatyczną, barwną kompozycję. Zamiast kolendry możecie posadzić pietruszkę, zamiast lawendy – rozmaryn.Oregano możecie zastąpić macierzanką cytrynową, a melisę miętą, ale wtedy nie wysadzajcie jej z oryginalnej doniczki, tylko posadźcie razem z doniczką do skrzynki. Mięta jest rośliną ekspansywną i szybko zagłuszyłaby pozostałe rośliny, a tak jej wzrost będzie mocno ograniczony.
Zioła najlepiej kupić u ogrodnika lub spróbować zrobić własną rozsadę, te z marketu najczęściej nie przeżyją szoku związanego z opuszczeniem sztucznych warunków i kontaktu ze światem zewnętrznym, a jeśli przeżyją, to długo będą dochodzić do siebie, a przecież chodzi nam o to, żeby na naszym balkonie cieszyć się zdrowymi, bujnymi, pachnącymi roślinami.
Alicja Grabowska
Katarzyna Józefowicz


