Przełom sierpnia i września to jeden z moich ulubionych okresów w roku! Nareszcie mogę rozpocząć „remonty” rabat i wprowadzać swoje szalone pomysły 😉 teraz można bez strachu przesadzać iglaki czy przyciąć ich większe gąłęzie, a także przesadzać większość bylin (te, które nadal kwitną, lepiej pozostawić w spokoju). Przez cały sezon zbierałam pomysły albo notowałam, co warto by było poprawić, teraz jest wreszcie czas, by przejść do realizacji planów. Jednak ten wrzesień będzie inny niż wszystkie – czeka nas kompletna rewolucja!
Nasz ogród jest już dojrzały, ma 12 lat i wiele roślin zajmuje o wiele więcej miejsca, niż wtedy, gdy je sadziliśmy. Czy popełniliśmy błąd przy początkowych nasadzeniach? Niekoniecznie, wszystko jest kwestią spojrzenia na to, czym jest dla nas ogród – każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, ja podzielę się swoją wizją:

Ogród dla mnie to organizm, pulsujący życiem, zmieniający się nie tylko wraz z porami roku, lecz przede wszystkim z upływem czasu.
Nie można założyć raz na zawsze ogrodu, gdyż nie jest to obraz, który pozostanie taki sam, bez zmian przez setki lat. Ogród żyje swoim życiem, zmienia się, zaskakuje… jedne rośliny rozrastają się nadmiernie, inne zapadają na choroby, źle czują się w danym miejscu lub po prostu są krótkowieczne. Drzewa, krzewy oraz byliny zaczynają po czasie włazić na siebie, przeszkadzać sobie i czasem trzeba podjąć radykalne kroki, coś przyciąć, coś wyciąć, coś wykopać. Są rośliny, które uwielbiają się rozsiewać i stają się zbyt ekspansywne. Ogród naśladuje naturę, ale bez naszej pomocy i ingerencji szybko stałby się dziki i niekoniecznie przyjemny dla oka.

Każdy, kto rozpoczął przygodę z uprawą własnego ogrodu wie, że jest to niekończąca się praca 🙂 Dlatego też nie uważam, że konieczność wprowadzania zmian oznacza, że na jaw wychodzą pomyłki sprzed lat (choć i tak bywa w wielu ogrodach, czasem również naszym).
Jednak generalnie każdy ogród po prostu sie zmienia, jak i zmienia się nasze życie, potrzeby i możliwości, a nawet gust i aby czuć się dobrze w tej przestrzeni, musimy czasem ją po prostu poprzestawiać, tak, jak robimy generalne porządki w domu, przemeblowanie czy zmiany kolorów ścian. Zmiany to nic złego 🙂
Dlatego w tym roku ogród w Filipowicach czekają wielkie zmiany. Przed nami sporo pracy, wyzwań i trudnych decyzji. Za każdym razem, gdy będzie nam ciężko pożegnać się z jakąś rośliną, będziemy musiały zachować zimną krew i pamiętać, dlaczego to robimy: chcemy nie tylko poprawić wygląd nasadzeń, ale też poprawić komfort i warunki życia tych roślin, które teraz są ściśnięte, rywalizują o słońce, składniki pokarmowe i wodę oraz po prostu „nie wyglądają”, gdyż nie mają miejsca, by zaprezentować pełnię swoich możliwości – zupełnie jak w życiu, gdy coś nas osacza, ciśnie, nie jesteśmy sobą i czujemy się stłamszeni. Trzeba zrzucić z ramion ten ciężar, odciąć się lub odsunąć na jakiś czas, by znów poczuć pełnię życia.

tak oto wyszedł mi filozoficzny wpis ogrodniczo-życiowy, ale przecież ogród to część naszego życia, więc i on odzwierciedla to, co się w nim dzieje 🙂 Zachęcam również Was do generalnych porządków, świeże spojrzenie na ogród i nie tylko, może otworzyć całkiem nowe perspektywy 🙂 Podzielcie się swoimi rewolucjami!

W moim angielskim ogródku trzeba przywrócić odpowiednie proporcje na rabatach 
Aby bukszpany miały ładną formę i nie zajmowały zbyt dużo miejsca, trzeba je regularnie ciąć 
Na rabacie bylinowej zapanował chaos, trzeba przerowadzić tu generalne porządki 
Co dwie gołwy to nie jedna! Wspólne spacery dają nam masę pomysłów 
Jeżówka 'Cheyenne Spirit’ to moja nowa miłość, na pewno zagości na głównej bylinowej rabacie 
Ściśnięte rośliny tracą na wyglądzie 
W tym miejscu brakowało koloru, koralowa róża bedzie pięknie odcinać się na tle zieleni iglaków


