W lipcu główną uwagę poświęcamy pilnowaniu, aby upał nie zaszkodził roślinom. W naszym redakcyjnym ogrodzie w Filipowicach mamy lekko gliniastą glebę. Mimo, że nie przesycha ona błyskawicznie, to wcale nierzadko widzimy omdlewające języczki pomarańczowe, hortensje, monardy, firletki… Kiedy biegniemy do nich z konewką, okazuje się, że ziemia przy korzeniach jest wilgotna, a rośliny więdną z powodu otaczającego ich, okropnie gorącego powietrza. Zwala je z nóg jeszcze coś innego – wierzchnia warstwa gliniastej ziemi podczas upałów pęka, robią się głębokie szczeliny, przez które suche, upalne powietrze dociera do korzeni. Wtedy wszyscy – Alicja, Lucyna, Andrzej – biegniemy nie po konewki tylko po motyczki i wzruszamy glebę, zasklepiając szczeliny.

Dużo czasu spędzamy nad stawem, w którym zawsze coś się dzieje. Podziwiamy lilie wodne, obserwujemy bogate życie w płytkiej wodzie przy brzegu. Bambusowymi grabiami wybieramy ze stawu glony nitkowane. Zanim umieścimy je na kompoście, zostawiamy na kilka dni na brzegu po to, aby różne żyjątka mogły powrócić do wody


Szklarnia to królestwo Andrzeja. Pomidory rosną jak szalone. Trzeba systematycznie usuwać z nich pędy boczne, jak tylko się pojawiają. Podlewać trzeba z głową – nie za często, tylko wówczas, gdy przeschnie wierzchnia warstwa gleby i – broń Boże – nie można moczyć liści. Andrzej wykonuje wszelkie prace zgodnie z kalendarzem biodynamicznym. Nie dotyka ani nie podlewa pomidorów w niedozwolone dni
Na wysokich grządkach warzywa rosną szybciej i są bardziej dorodne niż w tradycyjnej uprawie gruntowej. Doskonale plonuje fasolka szparagowa dzięki temu, że ziemia w skrzyniach szybko się nagrzewa. Trzeba tylko pilnować, żeby zbytnio nie przesychała. I jeszcze jedna zaleta wysokich grządek: zbieranie fasolki to czysta przyjemność, nie trzeba się schylać, nie trzeba się bać, że wyrwiemy fasolkę z korzeniami, bo wszystko mamy tuż, tuż w zasięgu ręki


Lucyna ścina przekwitnięte kwiaty róż i starannie ogląda pędy i liście, czy nie ma na nich oznak chorób i szkodników. W naszym ogrodzie róże nawozimy 3 razy od wiosny do lata w odstępach 3-tygodniowych nawozem do pomidorów. Co tydzień wszystkie krzewy są podlewane rozcieńczoną gnojówką – wiosną z pokrzyw, a od lata z żywokostu
Ścinanie łodyg z przekwitniętymi kwiatami to niemal codzienne zajęcie. Trzeba to robić zaraz po zwiędnięciu kwiatów, by rośliny miały jak najwięcej czasu, aby jeszcze w tym sezonie wydać nowe kwiaty. Grube łodygi takich bylin, jak ostróżki czy słoneczniczki przed rozłożeniem ich na kompoście trzeba rozdrobnić specjalnym rębakiem, albo pociąć sekatorem


W lipcu chwasty nadal rosną jak szalone. Coraz trudniej je usuwać z grządek i rabat, na których gęsto rosną warzywa i kwiaty. Podczas odchwaszczania zawsze mamy przy sobie niewielkie widły, którymi usuwamy perz i podagrycznik. Jeśli perz wdarł się w kępę jakiejś byliny, musimy ją wykopać, wyciągnąć spomiędzy korzeni kłącza perzu i posadzić ponownie. Podczas takiej operacji trzeba ściąć kwiaty i skrócić liście rośliny, bo inaczej będzie miała kłopoty z przyjęciem się. Takiego drastycznego odchwaszczania nie przeprowadzamy w czasie dużych upałów
Wzruszamy glebę wokół krzaczków fasolki szparagowej. Robimy to ostrożnie, aby nie uszkodzić korzeni



