Maj to najlepszy miesiąc do podziwiania ogrodu. Wszystko zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Jeśli przegapisz coś pięknego, musisz czekać do następnego roku

Jak zwykle uzbrojone w aparat poszłyśmy „na łowy”. Zachwycające piwonie drzewiaste, które wymagały natychmiastowego podparcia, bo pod ciężarem kwiatów prawie się rozłamały, święcą właśnie swoje triumfy. Morze różnokolorowych orlików w kolorach bieli, różu, fioletu i granatu stwarza niesamowity, magiczny klimat wiejskiego, trochę dzikiego ogrodu. Azalie powoli kończą kwitnienie; by przedłużyć spektakl, regularnie je podlewamy. Lilaki Meyera rozwijają swe kwiaty o odurzającym zapachu. Jest się czym zachwycać.
Gorzej, jeśli w szale podziwiania roślin przegapi się pierwszy atak mszyc i innego świństwa. Szkodniki i choroby zakłócają, niestety, niejedną chwilę w naszym ogrodzie w Filipowicach.
Róże jeszcze nie rozwinęły na dobre swoich pierwszych kwiatów, a już na pączkach widać młode mszyce, a na liściach ślady żerowania skoczka różanego. Czatowałyśmy na pękanie olbrzymich pąków maku wschodniego, bo to zawsze jest fascynujący spektakl, ale wszystko popsuła choroba grzybowa – pierwszy pąk sczerniał i nie rozwinął się, trzeba go było ściąć. Za to kolejne wydały przecudne koralowe kwiaty z czarnymi środkami i zakolami na płatkach.
Z kolei wiciokrzew Browna ma, i na liściach, i na pąkach, i na kwiatach, pełno mszyc. Nie ma rady, trzeba było sięgnąć po chemię.
Po opryskaniu krzewów, chwyciłyśmy za nożyce i sekatory, bo okazało się, że koniecznie, bez zwłoki, trzeba przystrzyc żywopłoty z bukszpanu i obciąć przekwitłe kwiaty kaliny – nasza kalina jest już spora, więc to robota nie na jeden dzień, a już szykuje się obcinanie lilaków (bzów), które powoli zaczynają przekwitać. Na szczęście krzewy możemy obcinać razem.


W tym roku w wielu miejscach widzimy ślady pienika ślinianki, który upodobał sobie m.in. zacisze naszego poletka poziomek. Na szparagach pojawiły się piękne chrząszcze z ciekawym rysunkiem krzyża na „grzbiecie”, nie znamy nazwy, musimy wysłać fotkę do naszego redakcyjnego kolegi Wojciecha Pusza, z prośbą o pomoc w rozpoznaniu, no i oczywiście o podanie metod zwalczania. Zanim jednak sięgniemy po chemię, chcemy się upewnić, że jest to niezbędne – trochę szkoda tych chrząszczy, są bardzo ładne, a może też wcale nieszkodliwe?
Jak widać, także tym razem na podziwianie ogrodu zostało nam niewiele czasu, po prostu wzięłyśmy się do normalnej, codziennej roboty.
Lucyna Grabowska i Alicja Grabowska

wiciokrzew zaatakowany przez mszyce 
Biedronki pomagają nam w walce z atakiem mszyc 
Niestety nie obyło się bez oprysków 
Mszyca na wiązie 
Mszyce zaatakowały też naparstnice 
Azalie podlewamy by przełużyć ich kwitnienie 
Najwyższy czas ostrzyc żywopłot z bukszpanu 
Piwonie trzeba podpierać, aby gałęzie się nie wyłamały 
Morze orlików 
Orliki mają prawo wysiewać się swobodnie w naszym ogrodzie 
Przekwitnięte kwiatostany kaliny Burkwooda należy usunąć – to żmudne zadanie 
Róże też są zaatakowane przez mszyce, musiałyśmy zrobić oprysk 
Różowa piwonia drzewiasta jest królową naszego ogrodu 
Wspaniały zapach lilaków Meyera wabi motyle


